safija36 | e-blogi.pl
Blog safija36
Segregacja 2017-04-21

Nie będę kłamać, że AszWoj jest jednym z moich marzeń. W zeszłym roku było wspaniale, gdyż wszyscy prelegenci byli w jednym dużym pokoju i można było chłonąć wiedzę z każdej strony. W tym roku podzieleni zostali na 3 sale - wiem, że było sporo uczestników, ale nie dało się nie odnieść wrażenia, że jest to zrobione według stopnia naukowego, taka segregacja, doktorzy i wyżej na lewo, magistrzy na prawo, nawet można było się poczuć jak odpadek po tej prawej stronie bo pozostałe dwa panele miały tytuły, ten trzeci (dla odpadków) już nie. Zapewne nie takie było założenie twórców, ale takie wrażenie można było odnieść. Nie mniej jednak dobrze się bawiłam, James trochę gorzej, taka ilość męskich perfum w jednym miejscu? Istne samobójstwo, więc teraz znowu krwawię, ach dzień bez krwi dniem straconym!


I po porządkach świątecznych 2017-04-13

James pojechał niedawno na wycinek - biopsje skóry. Chirurg wbija wielką igłę z znieczuleniem, potem wycina fragment skóry skalpelem i odsyła na badania histopatologiczne, natomiast rana musi się zagoić. James nie był tym zachwycony, jak każda atopówka nie lubi być wycinana, ale nie miał nic do gadania w tej sprawie! Rankę zalepiono i po bólu, jednak to wnętrze prawej dłoni więc tyle jeśli chodzi o jakieś większe porządki świąteczne...  jednak James postanowił się zemścić za tak złe traktowanie, już drugie dnia myślałam że wydrapie sobie bandaż, tak swędziało! Postanowiłam zignorować chirurga i rozwiązać opatrunek. Ranka - maciupeńka, już nie krwawiła, ale z braku kremu nawilżającego cała skóra wokół niej odpadła i wdał się James pełną parą.... cóż, więc na przyszłość radzę wszystkim atopówką, nie dajcie się na długo bandażować, bo jednak bez kremu nie ma funkcjonowania. Aktualnie jesteśmy 3 dzień po wycinku i chodzę bez opatrunku, bo plaster to byłoby samobójstwo! Ranka nie krwawi, staram się jej nie moczyć, nie dotykać nią niczego, jak pracuje przy komputerze to podkładam pod dłoń chusteczkę, tak poprostu.


 


Nie wykluczam, że ten nagły atak Jamesa to wina odwiedzin u alergologa, która obejrzał wynik z szpitala i stwierdził, że to nie lekarze byli walnięci i nieskuteczni, tylko to wszystko moja wina, bo jestem przypadkiem nietypowym i nie znajdę pomocy w gabinetach lekarskich. koniec.. myślałam, że go zabije na miejscu. Zero empatii czy zrozumienia, to wina pacjenta, że jest nietypowo chory, więc ja i James wyszliśmy stamtąd tragicznie wkurzeni!


 


Jak narazie Święta zaczynają się nam ciekawie! Pozdrawiamy i życzymy wesołych Świąt!


bez kciuków 2017-04-08

Trzeba przyznać, że James wzmaga kreatywność swojego nosiciela. W odwet za szpital zaatakował oba kciuki. Skóra z nich schodzi non stop, są czerwone i rany sięgają na tyle głęboko, że regularnie krwawią. Jest to o tyle uciążliwe, iż nagle odkryłam jak bardzo ważną funkcje pełnią kciuki w naszych dłoniach. Spodnie ściągam i zdejmuje z bólem, ponieważ nie mogę za bardzo ominąć kciuków, kierownica, cięższe rzeczy, a nawet pad od ps4 odpada, bo od razu zaczynam krwawić - mniejsza ze mną, ale krwawię na te rzeczy, a krew się ciężko zmywa! Więc narazie nie jest ciekawie, ale jakoś zawsze jest ^^


James w szpitalu 2017-03-24

Mój alergolog postanowił raz na zawsze rozwiązać problem czy James to kolagenoza czy atopówka. W tym celu wysłał nas do szpitala alergologicznego - oddział zamknięty. Jego wiara w sile lekarzy nie została jednak nagrodzona! Spędziliśmy tam niecałe 5 dni podczas których nikt nawet nie chciał Jamesa dotknąć! Zapewne bali się, że się czymś zarażą - zapewne ospą od razu... pobrali 6 ampułek krwi, 6! chyba mają jakiegoś wampira na utrzymaniu! Karmili tak paskudnie, że prawie przestałam jeść, a że oddział zamknięty to wychodzić nie wolno, bo jeszcze na jakiś alergen trafimy - co z tego, że kurzu i brudu od groma w pokojach, no poprostu absurd... Zrobili mi tylko jedne testy na plecy, które równie dobrze mogłam sobie zrobić w przychodni.. 4 lekarzy łaziło się na nas gapić i w końcu skupili całą swoją inteligencje ogłaszając, że:


- stres jest niebezpieczny dla zdrowia, może drąży mnie choroba psychiczna (no tak, mogłam się spodziewać, że pójdą na łatwiznę, najlepiej powiedzieć, że pacjent jest wariatem)


- powinnam brać leki przeciwalergiczne (no serio?!)


- nawilżać ręce kremami (sama bym nigdy na to nie wpadła... -_-)


i to właściwie koniec zaleceń! No śmiechu warte, jeszcze w wypisie dopisali mi alergiczny nieżyt nosa jak nikt tego nosa nie dotykał i nawet kataru nie mam. Kosmos i strata czasu! Zdrowia również! Nie polecam!


Zestresowana atopówka 2017-02-21

nie jest chyba żadną tajemnicą, że im bardziej ja się stresuje, tym bardziej aktywny jest James - pewnie pokazuje, że sam też się stresuje. porobił mi dziury do krwi w prawej ręce ponieważ ten miesiąc nie przeżyłam wcale spokojnie. Aparat na zęby wciąż pobolewa, jednak to wojna z spółdzielni najbardziej daje nam popalić. Prezesowi zebrali siły i nawet składają się, żeby z naszych pieniędzy, moich pieniędzy, zwalczać mnie! Z tej okazji znowu moje okno otrzymało dwa ciosy kamieniami - muszę zamontować kamery, bo oszaleje. Na koleżankę darł się Prezes przez telefon i zwyzywał ją, jakim prawem... poprostu jakbym czytała kryminał, a nie przezywała własne życie... Jeszcze jakiś miły pan postanowił mi dodać zmartwień i na pustej drodze dwupasmowej, tylko ja i on w swoim wielkim suwie z napędzie na 4 koła. Nie zjechała mu z pasa bo po co jak droga pusta i pas obok pusty? To nie, musiał potrąbić sobie, zajechać mi drogę i jeszcze dać po hamulcu na pustej drodze! Z 80 na 30, mało brakło bym nie wyrobiła z hamowaniem i po co? Dla urażonego ego! a mi teraz ręce z nerwów wciąż krwawią... i z tego wszystkiego :( Strasznie zmęczona jestem, budzę się już zmęczona, jakbym nie spała w ogóle.


James vs aparat na zęby 2017-02-04

Niecałe 4 dni temu założono mi stały aparat na zęby z najmniejszą ilością nikielu jaką się dało. W badaniach alergicznych na plecy wyszło, że nie jestem uczulona na żaden chemiczny środek, mimo to James oszalał. Całkowicie zwariował. W jeden dzień zjadł prawą rękę tak, że ciągle sypie się ze mnie skóra, swędzi i boli, każdy palec wygląda jak jeż przed odstające skórki, teraz bierze się za lewą rękę. Czyste szaleństwo. Nakładam na niego wszystko co się da, kremy nawilżające, sterydowe, naświetlam lampą leczniczą, podłączam do maszyny informacyjnej, a ten nic. Nie wie czy to wybuch po ostatnich stresach czy aparat tak bardzo mu się nie podoba. Nie wiem..


 


Co warto wiedzieć o pierwszych dniach z aparatem na zęby:


- będzie boleć i wkurwiać, bo to ból znośny ale w formie stałej i po wielu godzinach dostaje się już czegoś od tego ciągłego ćmienia


- trzeba pić przez rurkę


- jeść najlepiej jogurty, jak chcecie ciastko czy czekoladę to pokruszcie sobie na małe kawałeczki i trzeba to zsać jak cukierka z pomocą języka


- jedzenie boli, więc to taka szybka kuracja odchudzająca


- dobrze mieć wosk, można nałożyć na aparat i chwilę od niego odpocząć


- mówi się ciężko, najlepiej wydawać z siebie dźwięki


 


Po 5 dniach zaczyna być powoli lepiej


 


Dużo smutku 2017-01-31

Byliśmy znowu u gastrologa, gdyż ostatnio śpię i ciągle się nie wysypiam, jakbym nic nie spała. I to nie ważne, czy śpię 8, 9 czy 6 godzin. Do tego dochodzą standardowo problemy, które ciągną się już ponad rok, ból brzucha, przesiadywanie w kiblu, itd. Oczywiście diagnoza medyczna - a może ma Pani depresje? ehhh jak nam będą to dłużej wmawiać to w końcu ją chyba z James wyczarujemy i nazwiemy Aston Martin, bo ile można słuchać w kółko tego samego.


Dodatkowo, w życiu codziennym idzie też beznadziejnie. W walce z Spółdzielniami udało nam się osiągnąć spory sukces - zrobiono o tym program i pozwolono się wypowiedzieć wszystkim poszkodowanym. Wysłałam linki do Studia Polska moim wszystkim znajomym, poza jedną wszyscy mnie olali, zero komentarza, wsparcia czegokolwiek. Jeden kolega stwierdził, że każdy ma swoje problemy, a filmiki mają po 40 parę minut więc są za długie, a potem się obraził na to, że ja jestem na niego zła. Mógł powiedzieć, że nie ma czasu i później obejrzy, ale nie, musiał wyskoczyć. Przestałam się do nich odzywać, nawet nie zauważyli.... zrobiło mi się bardzo smutno...


Na dodatek złego wczoraj znajomym mój i mojej mamy załamał się nerwowo. Położył się w łóżku, skulił, zaczął płakać i chciał tylko żeby wszyscy odeszli i go zostawili, ewentualnie mówił że chce umrzeć, chce zostać nikim, wszystkim zawadza itp, kiedy się o tym dowiedziałyśmy była 21, leżał tak od 14... nie podniósł się do rodziny, do nikogo, spędziłyśmy z nim godzinę, aż zrobił się agresywny i musiałyśmy wyjść... masakra.. więc jest mi jeszcze bardziej smutno... właściwie to tulam się do Jamesa, bo przynajmniej on czuje dokładnie to co ja, bo jest mną.


Co by było gdyby... 2017-01-23

Często zadaje sobie to pytanie, co by było gdyby James się nigdy w moim życiu nie pojawił. Jakbym funkcjonowała bez atopówki? Zapewne byłoby mi o wiele łatwiej, mogłabym chodzić na basen, miałabym lepszą zręczność, ludzie by przede mną nie umykali, mniej rzeczy uwalanych kremem, mniej zmartwień. Łatwo sobie takie plusy wyobrazić, ale czy naprawdę atopówka nie dała mi od siebie nic dobrego?


Po dłuższym zastanowieniu, chociaż może to brzmieć zabawnie, James jednak przyniósł mi parę plusów. Uporządkowałam te zalety w krótką listę:


I. Nie miałabym aż tak dużej pewności siebie, teraz wiem, że poradzę sobie ze wszystkim, bo radzę sobie z atopówką na codzień. Co Cię nie zabije to Cię wzmocni.


II. Bardziej doceniam własną pracę artystyczną czy jakąkolwiek inną - kiedyś potrafiłam niszczyć pracę z których byłam niezadowolona, teraz kiedy maluje z wysiłkiem i w bólu, doceniam każdą swoją artystyczną pracę


III. Bardziej kocham życie bo muszę się bardziej natrudzić żeby żyć.


IV. Lepiej rozumiem osoby chore, a one mnie,


V. Najbardziej dziwna zaleta - nigdy nie jestem sama, zawsze jest ze mną James.


 


To dość dziwna, zaskakująca lista, jednak jedno mogę stwierdzić, gdyby nie James, ten blog by nie powstał, a ja nie byłabym tym, kim jestem dzisiaj. Możliwe nawet, że nie miałabym swoich aktualnych marzeń bojąc się je realizować, teraz się nie boję po nie sięgać.


Radość 2017-01-16

Rozpiera mnie duma i radość od jakiegoś czasu. nie jest to niestety związane z nagłym uzdrowieniem, ale z faktem, że mojemu zacnemu mężczyźnie życia udało się w końcu wydać książkę! Sama czytałam ją już kilka razy, i w fazie produkcji - na gorąco, każdy rozdział świeżo napisany ^^ i potem całość. Uwielbiam tą książkę ponieważ jest inna. Jest mroczna, okrutna, ale nie można jej zarzucić fałszu. poza tym, to zupełnie inne przeżycie, kiedy bohater nie mówi i jedyny kontakt mamy z nim poprzez jego myśli, a te potrafią czasem rozłożyć człowieka na łopatki. To książka, która mnie w kilku miejscach rozbawiła, w jednym doprowadziła prawie do łez - byłam obrażona na chłopaka dwa tygodnie o ten fragment! :) i w kilku miejscach cieszyłam się, że nic nie jadłam przed czytaniem. Teraz podczytuje na bieżąco drugi tom, więc jestem do przodu przed wszystkimi i jedyne co mogę zdradzić to - WOW, dzieje się :)

Wszystkim zainteresowanym polecam książkę Krzyżowiec autora Grzegorza Wielgusa, bo cudem jest Ziemia Święta :) Znaleźć ją można też na moim profilu na lubimy czytać.


 


Wiecie co? Dobrze jest raz na jakiś czas dostać dobre wieści, nawet James nieco mi odpuścił, może dlatego, że człowiek szczęśliwy lepiej się czuje ogólnie?


Na Zachodzie bez zmian 2017-01-10

.. James ma się kwitnąco jak zawsze. Ubzdurał sobie teraz siedzenie na plecach na wysokości jak się kończą spodnie i cała bielizna, co jest bardzo frustrujące. Ciągłe swędzenie, oszaleć można już. Smaruje ale nic to nie daje. Widać zimno Jamesowi służy i je bardzo lubi, co przy aktualnej pogodzie nie jest informacją pozytywną. Mamy też za sobą wizytę u gastrologa, która mnie bardzo rozbawiła " nie choruje Pani na to co mówią, nie wiem właściwie co Pani jest, ale nie to co Pani myśli", strasznie budująca była ta wizyta :) w sumie przywykłam już do tych epickich stwierdzeń pod tytułem "nie wiem ale coś tam" :).


Muszę się też do czegoś przyznać. Ostatnio mało piszę na blogu bo po prawdzie o nim zapominam. Chciałabym móc tutaj opisać nowe leki, jakiś rewelacyjny leczniczy krem czy inne cudo przynoszące prawdziwą ulgę, ale na nic takiego nie trafiłam! I to mnie smuci, nie mam żadnych dobrych wieści do przekazania, poza tym, że nie jesteście w swojej walce sami.


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]