safija36 | e-blogi.pl
Blog safija36
James atakuje 2017-07-14

James ponownie dał o sobie znać. Tym razem połączył siły z brakiem magnezu... szczerze mówiąc to mój błąd - nigdy nie sprawdzałam jak wysiłek umysłowy wpływa na poziom magnezu, jak się okazało duży wysiłek może spowodować duży niedobór. Cały wczorajszy dzień spędziłam na 4 literach pisząc artykuł na konferencje - dzisiaj prawie nie mogę chodzić ponieważ James zasiedlił mięsień na plecach powodując jego zapalenie. Wstanie z łóżka, wyjście z wanny, schody - to teraz wielkie wyzwanie! Brak magnezu powoduje dodatkowo bóle w udach, które pojawiają się i znikają.. Istny koszmar... James osiągnął kolejny poziom w swojej sztuce. Dla wszystkich kolagenoz i azs, pilnujcie poziomu magnezu!


 


James, aż nie wiem czy się cieszyć czy płakać, że jesteś


dziury we mnie wiercisz, bóle na mnie sprowadzasz


męczysz co dnia, bo tak, powodów brak


Ty jeden znasz mnie jak nikt


odbiciem moich emocji jesteś


wiesz gdy tłumie łzy, i gdy radością wybucham


wiesz o mnie wszystko


niczym przyjaciel, a może jednak wróg?


Cisza 2017-07-07

Znowu pytam i cisza,


dzieci lubią hałas


może dorośli ciszę;


gdy patrzysz na pocztę


widzisz spam


czujesz smutek


znowu cisza, znowu sam;


tyle ludzi, tyle myśli


wokół cisza;


możesz krzyczeć


kogo to obchodzi?


W tłumie ludzi


dopada Cię samotność,


jesteś sam.


Równowaga 2017-07-04

nie macie czasem wrażenia, że gdy dobrze idzie musi się wydarzyć coś złego? Karma, równowaga w przyrodzie, nie wiem jak to określić ale nigdy nie może iść ciągle dobrze. I najczęściej jest to wielkie uderzenie młotkiem, które sprowadza nas na ziemię. Jestem ciekawa czy Wam też się tak przydarza?


Z innej zupełnie beczki, kiedyś pisałam krótkie eseje do wyzbywania się emocji, zwłaszcza tych negatywnych, sama nie wiem czemu przestałam. Nazwałam je kiedyś szkicami dnia codziennego, jeśli jesteście zainteresowani, mogę je tutaj umieszczać regularnie.


Ja żyje 2017-06-20

Za każdym razem gdy pojawia się nowa dziura w mojej ręce czuje, że żyje,


gdy swędzenie nie daje mi spać, czuje, że żyje,


gdy ból wydający się nie do zniesienia staje się igraszką, czuje, że żyje,


bo los zaraz udowadnia mi, że można znieść o wiele większy.


Gdy idę ulicą wydaje mi się, że wszyscy wokół są martwi za życia,


gonią za czymś, ale nie mają odwagi tego zrobić.


Ja nie wiem ile mi czasu pozostało, ale każdego dnia James będzie silniejszy


więc nie mam czasu na asekurację - chce coś zrobić robię to.


Chce zrobić doktorat - robię go, nawet jeśli wszyscy mają mnie za wariatkę.


Chce zrobić badania dodatkowe - zrobię je, nawet jeśli nikt nie chce mi pomóc.


Chce obronić pracę w mundurze niemieckim - zrobię to, bo drugiej szansy na ten szalony pomysł nie dostanę.


W swej niepełnosprawności czuje, że żyje, bo każdy dzień to wyzwanie.


Nowe kremy 2017-06-16

Wzięłam się ostatnio za poszukiwanie nowych kremów dla Jamesa. Kilka już przetestowałam, oto wyniki:


- Mediderm - bardzo fajny krem dostępny w aptece bez recepty. 7 zł za 100 gram. Świetnie działa, nawilża i szybko schnie, więc dla AZS idealny ^^


- Bioaktywny żel z żyworódki pierzastej wzbogacony aloesem. Brzmi fantastycznie, z ceną gorzej. 200 ml 40 złoty, przynajmniej za tyle ja go dostałam. Z działania tego kremu nie jestem zadowolona :(. Schnie szybko ale w dziwny sposób powoduje, że skóra robi się napięta i nieprzyjemna w odczuciu.


- Cannabis Balsam - Konopny Balzam - produkcji czeskiej balsam z olejem z konopi. Jest rewelacyjny!!! Szybko wchłania się, świetnie nawilża i co najważniejsze - gdy posmaruje się popękaną skórę z rankami zwykłym kremem nawilżającym to piecze jak diabli, bo krem wnika w te ranki. W przypadku kremu z konopi nie ma bólu ponieważ nie tylko nawilża ale też znieczula. Tak samo działa nieco Mediderm. Dlatego oba polecam gorąco wszystkim atopówką!


- całkiem przyjemne są też tanie kremy z apteki z ziela jaskółczego czy oliwek, cała ta seria jest tania i dobra, przydatna jak się gdzieś wychodzi na dłużej. Można wrzucić do torebki i posmarować się w drodze :) dodatkowo mają ładny zapach :)


Wśród zakazów 2017-05-27

Wiem, że każdy mający blisko siebie kogoś z atopówką stara się mu pomóc - jednocześnie zakazuje wielu rzeczy, bo to szkodzi, tamto szkodzi, wszystko szkodzi. Mimo wszystko, dajcie nam poczuć to na własnej skórze (dosłownie)! Pozwólcie nam samym decydować o własnej skórze i własnym bólu. Nie możemy decydować o pracy, bo mało kto chce zatrudniać atopówkę, swoje marzenia często trzeba pogrzebać, więc chociaż pozwólcie nam decydować o nas samych, to komfort psychiczny jakiego często atopówką brakuje, bo ktoś ciągle za nimi chodzi i mówi: tego nie wolno, a od tego masz plamy... czasem naprawdę chcemy zrobić coś, co kochamy - nawet jeśli będziemy przez to cierpieć, np. nie zrezygnowałam z malowania pastelami co widać na moim profilu na deviant art i nie zrezygnuje, chociaż przynosi mi to ból, to malowania daje mi również spokój, wyłączenie wszelkich myśli, jest jak oaza. Własnym bólem nadaje emocje swoim obrazom.. więc nie każcie nam żyć w samych zakazach.


Wielość diagnoz 2017-05-15

Tak naprawdę czasem lekarza bardziej komplikują życie niż pomagają. Gdy coś nam dolega, poszukujemy odpowiedzi, chodźmy po specjalistach, robimy badania, kładziemy się do szpitala, itp. Jednak zdarza się, że zamiast jasnej jednej odpowiedzi, za którą można podążać każdy mówi nam coś innego:


- gastrolog - to napewno nie atopówka, to musi być coś więcej


- alergolog - to choroba tkanki łącznej, napewno


- dermatolog - jestem pewna, że to alergia kontaktowa skóry


- reumatolog - nic tu nie widzę (sic! Podajcie tej Pani okulary!)


- ordynator szpitala - napewno nie jest Pani chora psychicznie? (hmm mam tylko spuchnięte stawy w palcach i jestem w krwawiące kropki, tak sądzę, że to zmyśliłam.... sic!)


 


W efekcie jest się w wielkim bajzlu nie wiedząc w co wierzyć. Jeszcze weselej jest, gdy rodzina też się dzieli na wiele diagnoz, bo każdy popiera kogoś innego, a najlepszy moment jest gdy wszyscy popierają ordynatora szpitala - bo nie chcą żebyśmy chorowali! Prawdziwy cyrk i kogiel mogiel który tak naprawdę nic ze sobą nie niesie. Tylko nerwy, bo leków żaden nie zmienił więc zwykłe antyalergiczne tabletki i krem sterydowy. Cóż, może jednak warto leczyć się samemu żeby nie zwariować XD


Segregacja 2017-04-21

Nie będę kłamać, że AszWoj jest jednym z moich marzeń. W zeszłym roku było wspaniale, gdyż wszyscy prelegenci byli w jednym dużym pokoju i można było chłonąć wiedzę z każdej strony. W tym roku podzieleni zostali na 3 sale - wiem, że było sporo uczestników, ale nie dało się nie odnieść wrażenia, że jest to zrobione według stopnia naukowego, taka segregacja, doktorzy i wyżej na lewo, magistrzy na prawo, nawet można było się poczuć jak odpadek po tej prawej stronie bo pozostałe dwa panele miały tytuły, ten trzeci (dla odpadków) już nie. Zapewne nie takie było założenie twórców, ale takie wrażenie można było odnieść. Nie mniej jednak dobrze się bawiłam, James trochę gorzej, taka ilość męskich perfum w jednym miejscu? Istne samobójstwo, więc teraz znowu krwawię, ach dzień bez krwi dniem straconym!


I po porządkach świątecznych 2017-04-13

James pojechał niedawno na wycinek - biopsje skóry. Chirurg wbija wielką igłę z znieczuleniem, potem wycina fragment skóry skalpelem i odsyła na badania histopatologiczne, natomiast rana musi się zagoić. James nie był tym zachwycony, jak każda atopówka nie lubi być wycinana, ale nie miał nic do gadania w tej sprawie! Rankę zalepiono i po bólu, jednak to wnętrze prawej dłoni więc tyle jeśli chodzi o jakieś większe porządki świąteczne...  jednak James postanowił się zemścić za tak złe traktowanie, już drugie dnia myślałam że wydrapie sobie bandaż, tak swędziało! Postanowiłam zignorować chirurga i rozwiązać opatrunek. Ranka - maciupeńka, już nie krwawiła, ale z braku kremu nawilżającego cała skóra wokół niej odpadła i wdał się James pełną parą.... cóż, więc na przyszłość radzę wszystkim atopówką, nie dajcie się na długo bandażować, bo jednak bez kremu nie ma funkcjonowania. Aktualnie jesteśmy 3 dzień po wycinku i chodzę bez opatrunku, bo plaster to byłoby samobójstwo! Ranka nie krwawi, staram się jej nie moczyć, nie dotykać nią niczego, jak pracuje przy komputerze to podkładam pod dłoń chusteczkę, tak poprostu.


 


Nie wykluczam, że ten nagły atak Jamesa to wina odwiedzin u alergologa, która obejrzał wynik z szpitala i stwierdził, że to nie lekarze byli walnięci i nieskuteczni, tylko to wszystko moja wina, bo jestem przypadkiem nietypowym i nie znajdę pomocy w gabinetach lekarskich. koniec.. myślałam, że go zabije na miejscu. Zero empatii czy zrozumienia, to wina pacjenta, że jest nietypowo chory, więc ja i James wyszliśmy stamtąd tragicznie wkurzeni!


 


Jak narazie Święta zaczynają się nam ciekawie! Pozdrawiamy i życzymy wesołych Świąt!


bez kciuków 2017-04-08

Trzeba przyznać, że James wzmaga kreatywność swojego nosiciela. W odwet za szpital zaatakował oba kciuki. Skóra z nich schodzi non stop, są czerwone i rany sięgają na tyle głęboko, że regularnie krwawią. Jest to o tyle uciążliwe, iż nagle odkryłam jak bardzo ważną funkcje pełnią kciuki w naszych dłoniach. Spodnie ściągam i zdejmuje z bólem, ponieważ nie mogę za bardzo ominąć kciuków, kierownica, cięższe rzeczy, a nawet pad od ps4 odpada, bo od razu zaczynam krwawić - mniejsza ze mną, ale krwawię na te rzeczy, a krew się ciężko zmywa! Więc narazie nie jest ciekawie, ale jakoś zawsze jest ^^


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]